Ludzie są nielogiczni, nierozsądni i samolubni.
Mimo wszystko - kochaj ich.
Jeśli będziesz czynić dobro, ludzie oskarżą cię o ukryte, egoistyczne motywy.
Mimo wszystko - czyń dobro.
Jeśli odniesiesz sukces, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
Mimo wszystko - odnoś sukcesy.
Dobro, które uczynisz dzisiaj, jutro będzie zapomniane.
Mimo wszystko - czyń dobro.
Szczerość i prawdomówność narażą cię na ataki.
Mimo wszystko - bądź szczery i prawdomówny.
Najwięksi ludzie z największymi ideami mogą być sprowadzani na ziemię przez ludzi o ciasnych umysłach.
Mimo wszystko - myśl o rzeczach wielkich.
Ludzie sympatyzują ze słabymi, ale podążają tylko za zwycięzcami.
Mimo wszystko - stawaj po stronie lekceważonych.
To, co budujesz latami, może zostać zniszczone w jeden wieczór.
Mimo wszystko - buduj.
Ludzie naprawdę potrzebują pomocy, ale mogą cię zaatakować, gdy jej im udzielisz.
Mimo wszystko - pomagaj im.
Daj światu to, co masz najlepszego, a zostaniesz kopnięty i opluty.
Mimo wszystko - dawaj.
[Kent M. Keith, The Paradoxical Commandments. Tłumaczenie moje.]
Gdyby ten tryb rozkazujący zamienić na czas przeszły, powstałoby piękne epitafium dla Ciebie.
Ale rozkaźniki pozostaną. Nie umiem powiedzieć: żegnaj. Powiem: będę pamiętać.
(...)
Od rynsztoka do ściany zygzakami się toczyć,
Ranyjulek! swobodny, bezpański jak pies!
Sińce łapać na słupach, w zbiegowiskach się tłoczyć,
Na parkany wdrapywać się wiosną po bez!
I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami
Na swą chwałę ustroić i na chwałę swą chlać,
I znów w kwiatach się włóczyć po ulicach z wiatrami,
Podnieść łeb, gwiazdy łykać i na nogach się chwiać!
[Julian Tuwim]
"Ten troszeczkę umarły, który nie potrafi
wcale żyć na tym świecie, chociaż już jest duży,
nie potrafi rozmawiać, nie potrafi umrzeć,
nie chce, nie umie, milczy. Ani żadnej pracy,
ani domu i dzieci, ani też przyjaciół
nie potrafi zachować, ani chociaż dłużej
niż rok w partnerskim związku. Który jest jak w trumnie,
ten, co się nie nadaje. Do życia. Do świata.
Więc sam sobie wymyślił coś takiego, miejsce,
którego nie ma, kłamstwo, posłanie na stercie
starych ubrań, papierów. Swoje własne państwo.
I chodzi tam codziennie, odprawia swe modły.
Niechby już go zabrali, niechby przyszły w końcu
po niego te potworki, wiersze, to robactwo."